TO NIE JEST KSIĄŻKA O ZIOŁACH

…to jest książka, dzieło, inspiracja. O pasji, o naturze, o naszych korzeniach. Gosia Kaczmarczyk- moja bliska znajoma, która kilka lat temu postanowiła osiedlić się w sąsiadującym z Niskim, Beskidzie Wyspowym, to pasjonatka ziół, zdrowego stylu życia, natury i wszystkiego tego co można nazwać właśnie esencją życia. Wydana przez Nią ostatnio książka pod tytułem ” Zioła dla smaku, zdrowia i urody” mówi właśnie o tych aspektach zastosowania roślin. Ale nie tylko! Czuć w niej uwielbienie do świata przyrody, harmonię i rzadko już spotykany, wewnętrzny spokój.

Dlaczego mnie zachwyciła?

 

Po pierwsze jestem kobietą, czyli typowym wzrokowcem. W środku możemy znaleźć przepiękne zdjęcia nie tylko roślin, ale również gotowych dań, kosmetyków czy nalewek. Wszystko pokazane jest w sposób artystyczny, ale nie przerysowany. Przemiły dla oka. Po drugie jestem również pasjonatką ziół, dla której liczy się jakość. Gosia przedstawia nie tylko efekty pracy i przepisy na daną np. potrawę czy kosmetyk, ale skrupulatnie wyjaśnia co to jest, ” z czym to się je”, podaje praktyczne wskazówki i ciekawostki, o których mało kto wie. Po trzecie…sposób w jaki napisana jest książka nie pozostawia wątpliwości, że autorka w pełni przekazuje swoją pasje i zachęca do korzystania z Jej wiedzy. Ja, mimo, że jestem w zasadzie producentem kosmetyków naturalnych, czuje się jeszcze bardzo malutka przy tak ogromnej wiedzy. Ale przy tym jak zmotywowana!

 

Co znajdziemy w środku? Czy przykłady dla zachęty:)

Każda książka, poradnik czy instrukcja niesie za sobą coś innego. Człowiek spodziewa się, że suche informacje pomogą mu wykonać to czy tamto zadanie. To jest powieść. I każdy rozdział…czyli przepis, to osobna historia, którą oprócz czytania chce się zjeść, wypić, wysmarować, powąchać:)

W „Ziołach” znajdziemy m.in. przepis na miód rumiankowo-bzowo-nawłociowy ( jakże na czasie, zaraz będzie nawłoć!), lemoniadę miętowo-krwawnikową ( lecę do ogrodu!),  kopytka z tymiankiem lub pierogi z ogórecznikiem, wrotyczowe krople do nosa, maść majerankowa dla dzieci czy różne alkoholomiody!

W środku tej powieści, a raczej prawie na końcu, znajdziemy wykaz ziół działających leczniczo na skórę. W dobie zanieczyszczenia środowiska, okropnego jedzenia ( nie pożywienia) i wszystkich trucizn, które nas otaczają zioła zdają się być zbawienne i najczęściej występują niestety jako ostatnia deska ratunku. One tu są. I czekają na Państwa.

Dlaczego warto ją mieć?

Bo z niej można nauczyć się jak żyć. Jak mądrze i zdrowo żyć. Jak zmienić swój sposób myślenia i postrzegania świata. Jak znów zacząć prawdziwie oddychać i wyczuwać zapachy, smaki, aromaty. Bo zawsze można do niej sięgnąć i przypomnieć sobie, że trzeba żyć jak król. Właśnie dlatego że nie jest to wcale tak trudne. Że warto zrobić to dla siebie i dla swojej rodziny.

Gdzie kupić?

Między innymi na stronie wydawcy Samo Sedno

O ile, już bardzo rzadko zaglądam do bloga, a jeszcze rzadziej zamieszczam w nim treści, czuje, że poprzez polecenie Wam tej książki oraz bloga Gosi Ziołowa Wyspa nie będziecie mi mieli Państwo tak bardzo za złe:) Ja tu ciągle jestem, dla Was! 🙂

 

2 komentarze dla “TO NIE JEST KSIĄŻKA O ZIOŁACH

  1. Małgorzata napisał/a:

    Wiktoria, nie sądziłam, że spotkam się z tak ciepłą i pięknie napisaną recenzją mojej książki. Pomyśl o napisaniu swojej, masz wielki dar układania słów w zdania, zdań w myśli. Dziękuję ci nie tylko za recenzję, ale głównie za to, że jesteś tak piękną, dobrą kobietą. Niesiesz miłość i radość dawania innym, niech Wszechświat spełnia twoje pragnienia. 🙂

    • Wiktoria Mucha napisał/a:

      Gosiu, dziękuję Ci za tak piękne słowa. Całe szczęście, że spotykam takich ludzi jak TY…wtedy łatwiej się pisze bo jest o czym:* Ogromne uściski! :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *